Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vedara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vedara. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2013

Ballada o złotym zabarwieniu...



Po długim i męczącym dniu postanowiła się odprężyć. Weszła do łazienki i kilkoma krótkimi zerknięciami przeszukała półkę w poszukiwaniu towarzysza. Jej wzrok zatrzymał się na małych, przeźroczystych pudełeczkach. „No tak!” – pomyślała. „Vedara! Przecież jeszcze je mam!”...Uradowana wskoczyła pod prysznic. Odkręciła kurki i gdy woda płynęła ciepłymi strugami po jej ciele, otworzyła pierwszy z pojemniczków. Krył się w nim delikatny, pomarańczowy mus. Jego zadaniem jest sprawić aby jej dekolt i biust stały się gładkie i piękne. Gdy powąchała zawartość słoiczka, nie mogła uwierzyć temu co czuje. Zamknęła oczy i przez moment miała wrażenie, że trzyma w ręku świeże, soczyste mango. Kiedy otworzyła z powrotem oczy, patrzyła z niedowierzaniem na to niepozorne pudełeczko, a w jej oczach odbijały się maleńkie drobinki złota.
„Ciebie zostawię na później” – pomyślała i sięgnęła po drugi słoiczek. Krył on równie błyszczący specyfik. Jednak było w nim coś jeszcze...poza drobinkami złota ów specyfik krył jeszcze dziesiątki maleńkich, czarnych kuleczek i kryształków...to były mak i cukier. Nabrała odrobinę na dłoń i zaczęła rozcierać na ciele. Wokół niej unosił się delikatny, choć na początku lekko kwaśny zapach wspomnianego wcześniej mango. Tak, ta sama nuta zapachowa. Z każdym kolejnym ruchem jej umysł i ciało ogarniała euforia...drobny mak i cukier delikatnie masowały jej skórę, usuwając z niej to, czego już nie potrzebowała...a unosząca się w powietrzu woń wprawiała ją w coraz lepszy nastrój. Każde muśnięcie sprawiało, że jej skóra stawała się gładsza.Czułą jak cukier powili rozpuszczał się na skórze. Mogłaby stać tam godzinę i wcierać w siebie to cudo. Ale przypomniała sobie, że przecież czeka na nią przyjemność ukryta w pierwszym ze słoiczków. Wyszła spod prysznica, lekko wytarła i poszła do pokoju. Jej skóra była nieziemsko miękka po przygodzie ze złotem i ziarnami maku.Czuła się świeżo, mimo iż miała za sobą męczący dzień. Zapragnęła więcej...nabrała na dłoń troszkę błyszczącego musu i rozsmarowała po dekolcie. „Znów ten obłędny zapach” – pomyślała i rozcierała dalej. Na skórze pojawiła się delikatna, lekko tłustawa i połyskująca powłoka.Czuła jak zawarte w tym delikatnym kosmetyku olejki wnikają w jej ciało. Czuła zbawienny wpływ zawartego masła Shea. Czuła przyjemną świeżość i chciała żeby to trwało...  Na skórze pozostał delikatny połysk drobinek i delikatna woń. Tak, to było odprężenie którego potrzebowała. Relaks dla ciała i zmysłów...

Złoty Peeling do Ciała z 24k. Złotem

(do nabycia TUTAJ)











Od producenta:
"Złoty peeling skutecznie oczyszcza skórę, przyspiesza metabolizm i poprawia mikrokrążenie. Zawiera ekskluzywne Masło Mango, które dogłębnie odżywia, nawilża i regeneruje naskórek, a także tworzy warstwę ochronną zapobiegającą utracie wilgoci. Luksusowy olejek karotenowy (z marchwi) dostarcza maksymalną dawkę witamin z grupy B nadając skórze piękny, delikatny koloryt, a olejek kokosowy ułatwia rozprowadzanie kosmetyku i nawilża.

Zawarte w peelingu drobinki cukru i mak delikatnie usuwają martwy naskórek. Cukier szybko rozpuszcza się pod wpływem kontaktu z wodą przez co nie podrażnia naskórka. Złote drobinki dodają blasku i optycznie rozświetlają wyrównując koloryt i niedoskonałości na skórze. Preparat pozostawia odbudowaną i wzmocnioną barierę lipidową skóry. Peeling łatwo się spłukuje pozostawiając skórę piękną, nawilżoną i świeżą."




Złoty Mus Wygładzający do biustu i dekoltu

(do nabycia TUTAJ)










Od producenta:

"Delikatny i lekki mus o konsystencji puszystej pianki stworzony z luksusowych bio-składników odnawiających i zapobiegających powstawaniu zmarszczek na delikatnej okolicy dekoltu i biustu. 24 karatowe złoto zapobiega utracie kolagenu oraz elastyny wzmacniając „naturalny biustonosz”. Złoto stymuluje wzrost komórek doprowadzając do efektu napinającego i liftingującego, a jednocześnie rozjaśnia i rozświetla skórę. Podczas delikatnego masażu drobinki złota wnikają w skórę zapewniając szybki i doskonały efekt.

Mus zawiera olejek karotenowy –źródło witaminy młodości A, przyczyniającą się do maksymalnego wygładzenia skóry. Dzięki zawartości betakarotenów skóra nabiera pięknego kolorytu i jest wyraźnie wygładzona. Witamina E spowalnia proces starzenia się skóry i chroni ją przed szkodliwym oddziaływaniem wolnych rodników. Masełko Shea napina, liftinguje, poprawia sprężystość, utrzymuje optymalne nawilżenie i natłuszczenie skóry. Po nałożeniu mus szybko się wchłania, pozostawiając uczucie aksamitności i delikatną poświatę mieniących się drobinek złota."

Ja podpisuję się, tak jak w przypadku balsamu do ust TUTAJ, pod każdym słowem. Nie wiem jak sprawuje się reszta serii, nie miała jeszcze okazji wypróbować. Jednak te kosmetyki, które wypróbowałam mogę Wam szczerze polecić.

piątek, 1 lutego 2013

Opowieść o złocie...


Obiecałam Wam opowieść o złocie...oto ona... Przepraszam, że dopiero dziś...złośliwość internetu...
Vedara...znacie tę nazwę? Jeśli tak, to wiecie co będzie dalej...Jeśli nie, zapraszam do krainy błyszczącego kruszca...Firma specjalizuje się w kosmetykach robionych ręcznie,ze składników naturalnych (oleje, ekstrakty roślinne, witaminy). Poza serią z 24k złotem, w ofercie jest też seria z kawiorem.

Śliczne opakowanie, kusząca cena (19 zł), 24 karatowe złoto...tyle wystarczyło by mnie skusić...Na początek wybrałam Ekskluzywny balsam odnawiający do ust.

Co o nim pisze producent:
Ekskluzywny balsam do ust przeznaczony do stosowania w każdym wieku. 24 karatowe złoto spowalnia proces starzenia i wiotczenia delikatnej skóry ust. Ma właściwości przeciwzapalne, w wyniku czego zapobiega pękaniu i łuszczeniu się delikatnej skóry ust i powstawaniu „zmarszczek palacza”. Podczas nakładania balsamu poprzez masaż drobinki złota wnikają w skórę zapewniając szybki i doskonały efekt. Olejek migdałowy wzmacnia warstwę lipidową, działa zmiękczająco i wygładzająco dzięki dużej zawartości kwasu oleinowego i linolowego, a olejek kokosowy dodatkowo nawilża delikatną skórę ust. Unikalny wosk candelilla nadaje ustom piękny połysk i pełniejszy wygląd, a wosk pszczeli zabezpiecza naskórek przed szkodliwym wpływem warunków środowiska - zimno, wiatr. Balsam zawiera dużą dawkę olejku karotenowego – bogate źródło karotenoidów, z których jeden beta-karoten przekształca się w skórze w witaminę młodości A, przyczyniającą się do maksymalnego wygładzenia skóry.  Olejek karotenowy dostarcza ustom również niezbędnych do regeneracji minerałów takich jak potas, wapń i fosfor. Witamina E działa wygładzająco i chroni usta przed szkodliwym oddziaływaniem wolnych rodników. Masełko Shea zawiera niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które odbudowują barierę ochronną naskórka. Balsam zawiera naturalny filtr UV chroniący usta przed szkodliwym oddziaływaniem promieni słonecznych.

Jechałam po ten drobiazg z niekłamaną radością, nie przeszkadzał mi nawet płaty śniegu sypiące z nieba. Potem trochę problemów ze znalezieniem budynku, ale udało się.
Odebrałam moje cudeńko w siedzibie firmy, kobiecej firmy. Same przesympatyczne, pracowite dziewczyny i mnóstwo ślicznych pudełeczek :)
Mam jakąś wrodzoną słabość do tego typu opakowań, bo na sam ich widok oczy mi się świecą. Było mi miło, gdy dostałam dwie spore próbki do przetestowania. Złoty Peeling do Ciała oraz Złoty Mus Wygładzający do biustu i dekoltu.
Jednak o nich innym razem. 




Skupmy się na ślicznym, metalowym pudełeczku...a raczej jego zawartości.
Gdy je otworzyłam od razu było widać złote drobinki i poczułam zniewalający zapach mango. Uśmiech na twarzy wywołany. 




Balsam był twardy. Na początku myślałam, że zmarzł w czasie transportu, jednak nie. On po prostu taki jest. Wystarczy delikatnie potrzeć palcem i bez problemu można smarować usta. A robienie tego to czysta przyjemność. Usta w moment stają się miękkie, błyszczące i apetycznie pachnące. Nie obawiajcie się, jedynie delikatnie połyskują. Nie jest bardzo tłusty, nie lepi się a delikatnie nawilża i regeneruje. Ja już po kilku dniach używania zauważyłam, że usta są delikatniejsze i mniej się „siekają”...a nawet jeśli im się to zdarzy to ten balsam ratuje je w mgnieniu oka. 
Obecnie można kupić kosmetyki Vadera ze zniżką 20 %, więc warto skorzystać.
Jeśli jesteście ciekawi co jeszcze w ofercie ma firma, zerknijcie TUTAJ.
Skusicie się?




Te cudeńka czekają na swoja kolej :)