poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Pianki do twarzy - porównanie

Witajcie :)

Chciałabym pokazać Wam dziś porównanie dwóch,dośc popularnych pianek do twarzy. 

Będą to:
Pharmaceris A - Łagodząca pianka myjąca (wygrana u Jamapi)
Love Me Green - Energetyzująca pianka myjąca (otrzymałam ja na czerwcowym spotkaniu blogerek)



Od Pharmaceris:
"Delikatna i przyjemna w użyciu pianka skutecznie usuwa 
zanieczyszczenia oraz makijaż. D-pantenol oraz Glucam®  
przywracają odpowiedni poziom nawilżenia eliminując uczucie 
suchości i nadmiernego napięcia naskórka.
Innowacyjna IMMUNO-PREBIOTIC FORMULA
 łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość skóry. 
Pianka nie zawiera mydła.."

Od Love Me Green
"Organiczna pianka nie tylko myje, ale też zapobiega wysuszeniu skóry i nie zaburza naturalnego pH. Produkt jest hipoalergiczny, dzięki czemu może być stosowany nawet przez osoby o bardzo wrażliwej skórze. Posiada specjalnie opracowane opakowanie spieniające, umożliwiające łatwe rozprowadzenie produktu na skórze.
Zmiękczona i oczyszczona skóra odzyskuje cały swój naturalny blask."

Zacznijmy od 

Składu


Etykiety mówią same za siebie :)
1/0 dla Love Me Green

Opakowanie




Tradycyjna plastikowa pompka, nieco piszcząca ;) Nie blokuje się,pracuje lekko. Duży plus za przeźroczystość opakowania,dzięki temu widzimy dokładnie ile produktu pozostało.


 Tutaj również plastikowa pompeczka, pracująca bez zarzutu.
jednak opakowanie nie daje nam już możliwości kontrolowania zużycia.
Tu 1/0 dla Pharmaceris.

Konsystencja



Ten pojedynek wygrywa Love Me Green. Jak widać pianka jest bardziej zwarta. Pharmaceris niestety spływa z dłoni i rozpuszcza się pod wpływem jej ciepła. Jest bardziej wodnista.

Zapach

No tu zdjęciami nie pomogę :)
Jednak dla mnie również na korzyść Love Me Green. Ma świeży,cytrusowy zapach czego nie powiem o Pharmaceris. 

Działanie


Tu chyba będzie remis. 

Obie koją skórę, obie dobrze oczyszczają.

Pharmaceris ma ten duży plus, że pomaga dłoniom ślizgać się po skórze. Nie wiem jak opisać ten efekt. 
Love Me Green w pewnym momencie jakby znika z twarzy i mam wrażenie nie trę dłońmi o skórę,jakbym myła twarz sama wodą.

Jednak po Pharmaceris mam uczucie lekkiego ściągnięcia skóry, czego przy LmG nie zaznałam. Mało tego daje uczucie świeżości.

Cena

Pharmaceris to koszt ok. 25 zł za 150 ml (często w promocji Super Pharm)
Love Me Green to koszt 49,90 zł za 100 ml (TUTAJ)

Mam nadzieję, że ten post będzie dla Was choć odrobinę pomocny. Moim zwycięzcą, nieznacznie, ale jednak jest Love Me Green. 
Znacie te pianki? Używałyście ich? Może polecacie jakieś inne?

Mrożąca przygoda z Zepter International Poland

Witajcie :)

Na wstępie przepraszam Was za niezapowiedzianą nieobecność. Obiecuję,że więcej się to nie powtórzy.

Dziś przychodzę do Was z dawno zapowiedzianą notką o maseczce Zepter.
Jak wiecie do testów otrzymałam dwa rodzaje maseczki. Z jednej byłam zadowolona (pisałam o niej TUTAJ),natomiast z drugiej nie. I dziś dowiecie się dlaczego.

MASECZKA PRZECIW STARZENIU SIĘ SKÓRY



Od producenta
"Formuła zawierająca ekstrakty z kawioru, alg oraz planktonu pomaga zredukować drobne zmarszczki. Oligopierwiastki z mórz poprawiają równowagę biomineralną skóry. Morskie DNA aktywuje proces regeneracji i odżywia skórę. Specjalny ekstrakt z planktonu pomaga skórze wyrównywać niedobory spowodowane wiekiem, stresem oraz zanieczyszczeniem środowiska.
Nie zawiera parabenu."


Tak jak w przypadku maseczki rozświetlającej, w cenie 51 zł (TUTAJ) otrzymujemy saszetkę z bawełnianą maseczką w środku. Maseczka jest nasączona odpowiednią ilością,nie wysycha zbyt szybko ale i nie ocieka.

Jeśli chodzi o dopasowanie otworów na oczy,nos i usta również nie do końca mi się to udało,ale źle nie było.


Wygospodarowałam zatem 15 minut aby poddać się temu odmładzającemu rytuałowi. Moje oczekiwania były spore, gdyż poprzedniczka postawiła poprzeczkę dość wysoko.

Po dopasowaniu maseczki do twarzy usiadłam wygodnie,delektując się spokojem i przyjemnem zapachem maseczki.
Początkowo, tak jak przy rozświetlającej koleżance, zabiegowi towarzyszył efekt lekkiego chłodzenia. I o ile w poprzednim przypadku był on przyjemny, o tyle w tym zaczął się nieprzyjemnie nasilać. 
Po kilku minutach miałam wrażenie, że twarz mi zamarza! Było mi wręcz lodowato. Jak by tego było mało, skóra zaczęła mnie piec. Na tyle mocno, że nie wytrzymałam do końca zalecanego czasu zabiegu. 

Fakt faktem, zaraz po aplikacji skóra była niesamowicie napięta i jędrna. Nigdy, po żadnej maseczce nie uzyskałam takiego efektu. Jednak nie takim kosztem. 

Następnego dnia po aplikacji moja twarz była czerwona, lekko opuchnięta i wysuszona. 
Chyba nie taki miał być efekt końcowy. 

Kolejnym minusem jest zaklejona informacja o składzie.


Nie będę rozpisywać się na temat tego kosmetyku, gdyż nie mam na jego temat nic więcej do napisania. 
Wersję rozświetlającą jak najbardziej polecam, natomiast tą jestem ogromnie rozczarowana. Wiadomo, że nie każdy kosmetyk jest odpowiedni dla każdego. Jednak takiej reakcji się nie spodziewałam.


Fakt,że otrzymałam kosmetyk do testów nie wpłyną na moją opinię.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Mustang Race 2013

Witajcie :)

Dziś niekosmetycznie. 
W Warszawie przez dwie godziny można było oglądać cuda ze stajni Forda...Mustangi. Od pamiętnego rocznika 66' po najnowsze modele. Ja osobiście Mustangi uwielbiam, zwłaszcza te rocznikowo stare.















Było na co popatrzeć...i czego posłuchać gdy odezwały się silniki.
Jak mija Wasza niedziela?

sobota, 10 sierpnia 2013

Trochę nowości

Witajcie :)

Ostatnio w moje ręce wpadło trochę nowości. Zobaczcie zatem, co czeka na przetestowania w niedalekiej przyszłości ;)

Dzięki uprzejmości DEESIS (dystrybutorowi produktów Vatika) otrzymałam paczkę z produktami Dabur Vatika. Z oferty sklepu (TUTAJ) najbardziej zainteresowały mnie produkty do włosów osłabionych i wypadających. I takie też wybrałam do testu.



Na Facebookowym profilu firmy Glazel Visage jest pełno konkursów. Wzięłam udział w jednym z nich i udało się :) Oto nagroda :)




A te drobiazgi kupiłam przy okazji urlopu. 




I jeszcze prezent,który dostałam od teściów z okazji imienin. Pojemna kosmetyczka,której nadruk ogromnie przypadł mi do gustu :)


Zatem zabieram się do próbowania :) Czy któryś z kosmetyków szczególnie Was zainteresował i chcecie zobaczyć go w pierwszej kolejności? Piszcie w komentarzach.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Wspomnień czar...

Witajcie :)

Dotleniona i opalona wracam do Was :) 
Dziś zabiorę Was na którtką wycieczkę po okolicy,w której wypoczywałam.
To piękna,polska wieś...

Chodźcie :)



















Miło było,ale...
Niebawem trochę nowości :)