poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Mrożąca przygoda z Zepter International Poland

Witajcie :)

Na wstępie przepraszam Was za niezapowiedzianą nieobecność. Obiecuję,że więcej się to nie powtórzy.

Dziś przychodzę do Was z dawno zapowiedzianą notką o maseczce Zepter.
Jak wiecie do testów otrzymałam dwa rodzaje maseczki. Z jednej byłam zadowolona (pisałam o niej TUTAJ),natomiast z drugiej nie. I dziś dowiecie się dlaczego.

MASECZKA PRZECIW STARZENIU SIĘ SKÓRY



Od producenta
"Formuła zawierająca ekstrakty z kawioru, alg oraz planktonu pomaga zredukować drobne zmarszczki. Oligopierwiastki z mórz poprawiają równowagę biomineralną skóry. Morskie DNA aktywuje proces regeneracji i odżywia skórę. Specjalny ekstrakt z planktonu pomaga skórze wyrównywać niedobory spowodowane wiekiem, stresem oraz zanieczyszczeniem środowiska.
Nie zawiera parabenu."


Tak jak w przypadku maseczki rozświetlającej, w cenie 51 zł (TUTAJ) otrzymujemy saszetkę z bawełnianą maseczką w środku. Maseczka jest nasączona odpowiednią ilością,nie wysycha zbyt szybko ale i nie ocieka.

Jeśli chodzi o dopasowanie otworów na oczy,nos i usta również nie do końca mi się to udało,ale źle nie było.


Wygospodarowałam zatem 15 minut aby poddać się temu odmładzającemu rytuałowi. Moje oczekiwania były spore, gdyż poprzedniczka postawiła poprzeczkę dość wysoko.

Po dopasowaniu maseczki do twarzy usiadłam wygodnie,delektując się spokojem i przyjemnem zapachem maseczki.
Początkowo, tak jak przy rozświetlającej koleżance, zabiegowi towarzyszył efekt lekkiego chłodzenia. I o ile w poprzednim przypadku był on przyjemny, o tyle w tym zaczął się nieprzyjemnie nasilać. 
Po kilku minutach miałam wrażenie, że twarz mi zamarza! Było mi wręcz lodowato. Jak by tego było mało, skóra zaczęła mnie piec. Na tyle mocno, że nie wytrzymałam do końca zalecanego czasu zabiegu. 

Fakt faktem, zaraz po aplikacji skóra była niesamowicie napięta i jędrna. Nigdy, po żadnej maseczce nie uzyskałam takiego efektu. Jednak nie takim kosztem. 

Następnego dnia po aplikacji moja twarz była czerwona, lekko opuchnięta i wysuszona. 
Chyba nie taki miał być efekt końcowy. 

Kolejnym minusem jest zaklejona informacja o składzie.


Nie będę rozpisywać się na temat tego kosmetyku, gdyż nie mam na jego temat nic więcej do napisania. 
Wersję rozświetlającą jak najbardziej polecam, natomiast tą jestem ogromnie rozczarowana. Wiadomo, że nie każdy kosmetyk jest odpowiedni dla każdego. Jednak takiej reakcji się nie spodziewałam.


Fakt,że otrzymałam kosmetyk do testów nie wpłyną na moją opinię.

12 komentarzy:

  1. Ciekawe co w składzie bylo odpowiedzialne za ten efekt?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. to powiedziałam patrząc w lustro dnia następnego :)

      Usuń
  3. Uuu wspólczuje :( powinnaś napisać do producenta, ja zrobiłam tak z eveline. Wiem, że to nic nie pomoże i pewnie nic nie zdziała, ale jak każdy by napisał to dałoby efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne. Jednak otrzymałam maseczkę do testu, muszę liczyć z tym że nie wszystko się u mnie sprawdzi ;)

      Usuń
  4. myślę, że każdy inaczej odczuwa chłód. miałam serum rozgrzewające antycellulitowe chyba. strasznie paliło moją skórę. oddałam siostrze i ona czuła jedynie lekkie ciepło.
    Efekt liftingu twarzy to duży plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne,każdy ma inny "próg odczuć". Lifting owszem zaskoczył mnie pozytywnie bardzo, jednak nie takim kosztem :(

      Usuń
  5. zazwyczaj nie używam maseczek nie mam do nich cierpliwości :-) szkoda że ta Cię zawiodła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ramach relaksu, wieczorkiem lubię coś na twarz nałożyć. Tym razem nie posłużyło mi ;)

      Usuń
  6. Ja tam szerokim łukiem mijam takie cuda :) Wolę nałożyć sobie na twarz, co sama osobiście zrobiłam i mam pojęcie, jak może zadziałać na moją cerę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuuuu poszalałaś moja droga :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Odwiedzam każdą osobę zostawiającą po sobie ślad ;) Reklamy i zaproszenia nie będą publikowane.